Byłam sobie . .
poniedziałek, 26 października 2009
23:22:34

. . dziewczynką dorastającą w potencjalnie wielkim mieście, aczkolwiek żyjącą w jakimś swoim własnym otoczeniu, do którego zaliczała się grupka znajomych. Nieświadoma tego co mnie spotka, ile przeżyje. Jak bardzo będę szczęśliwa, ale jednocześnie ile za to zapłacę własnym cierpieniem odpokutowując każdą sekundę szczęścia. Żyjąca w podświadomej niewiedzy, ze to co mnie spotyka nazywa się miłością, a w rzeczywistości będąc całkowicie czym innym. Myśląc, że to co mnie spotyka będzie trwało wiecznie i będzie miłością mego życia. Myśląc i mówiąc, że kocham, bezwiednie o tym mówić, o czymś co było zauroczeniem, a w tamtej chwili dla mnie czymś najwspanialszym, nie wiedząc, ze to nie to, ze nie tak powinno być. Wyimaginowawszy sobie kolejne jakże wspaniałe związki, w których nie było podstaw, nie było kompletnie całości tworzącej mnie,te miłości wyimaginowane aż do perfekcji, wyidealizowane do stopnia entego, żyjąc w przekonaniu, że jestem sobą i taką mnie kochają. Lecz rzeczywistość okazała się brutalna i podstępna. nagle tu, tam, w około kubły zimnej wody. Coś jest nie tak, koniec, 'już Cie nie kocham i nie jesteś mi potrzebna', bo może się znudziłam, bo może ta wyimaginowana ja zaczęła wyłazić z tej swojej wyimaginowanej maski i pokazywać prawdziwą siebie i wtedy cios, cios prosto w serce, bo po prostu nie spełniałam 'wymogów', okazało się, że jestem kochana za TYLKO wyobrażenie mnie, nie mnie, całą okazałą, prawdziwą mnie, tylko głupie wyobrażenie. I kres mych związków kończył się mi8esiącami nieprzespanych nocy, wylanych łez, udawanych uśmiechów i wmawiania innym, że wszystko jest dobrze. A teraz oto jestem - kobietą świadomą własnych wyborów, decyzji, ale również świadomą uczuć, szczęścia, bólu i cierpienia. Poznałam życie trochę i wiem czego mogę się spodziewać, codziennie poznaję życie na nowo, ale już wiem i mogę domyślać się granic wytrzymałości. Kocham i jestem kochana. Daje szczęście i otrzymuje szczęście. Przede wszystkim jestem sobą i za to jestem kochana. Nikogo nie udaję, JESTEM SOBĄ. Co prawda mam maski, jak każdy, ale to już inne maski, te maski to coś w rodzaju moja lepsza i gorsza JA, ale JA. Bo potrafię być wredna, ale i czuła. Bo jestem szczęśliwa i tak jak nigdy nie byłam, spotyka mnie zupełnie coś nowego, MIŁOŚĆ, więc witaj i zapraszam. Prawdziwa miłość, bez kochania wyimaginowanej mnie, tylko kochanie mnie takiej jaką jestem, bez zbędnego udawania, utrudniającego dalsze życie. Mam mężczyznę, przyjaciółkę oraz grono znajomych, rodzinę, uczę się już w drugiej klasie liceum na biol-chemie i radzę sobie, mam jakiś plan na życie . ? hmm może tak a może i nie, może po prostu mam marzenia i dążę do nich, DĄŻĄC DO CELU POSTAWIONEGO SOBIE. A plany . ? zawsze mogą się zmienić w mgnieniu oka, planowanie jest bezsensu, bo los lubi płatać figle. Więc kocham, żyję i jestem szczęśliwa.





komentarze [3]




To co było

2005
październik (9)
listopad (11)
grudzień (10)

2006
styczeń (3)
luty (2)
marzec (3)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (3)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (4)

2007
styczeń (5)
luty (2)
kwiecień (1)
lipiec (1)
sierpien (1)

2008
marzec (3)
lipiec (1)

2009
styczeń (1)
kwiecień (1)
październik (1)

Oprawa

Szablon autorstwa Kate